Odkąd pamiętam, lubiłem jeździć na rowerze. Nie zawsze się to dobrze kończyło. Jako dzieciak wymyśliłem sobie, że wrócę z wakacji w okolicach Kielc do Krakowa na rowerze. Dojechałem, jednak przypłaciłem to kontuzją kolana i odstawieniem roweru do garażu na kilka lat. 

Do jazdy na rowerze w ogóle wróciłem dopiero kilka lat temu, a od około półtorej roku korzystam z niego częściej, niż z auta. Jest to mój podstawowy środek transportu po Krakowie, w zasadzie przez cały rok. Decyzja o jeździe do pracy na rowerze wymagała kilku przygotowań, ale już po pierwszym dniu okazało się, że jest to strzał w dziesiątkę. Rano na rowerze jadę na siłownię – traktuję to jako rozgrzewkę, więc oszczędzam w ten sposób trochę czasu. Prosto po treningu jadę do pracy. Moja standardowa trasa do pracy ma 6 km. Zatem dziennie robię przynajmniej 12 km. W weekendy, jeśli sytuacja na to pozwala i mogę gdzieś spotkać się z resztą rodziny, robię sobie coraz dłuższe wycieczki, powoli zbliżając się do granicy 100 km na jednej trasie.

Moje rowerowe ABC

A teraz kilka konkretów z dobrego przygotowania rowerowego. Na początek wystarczy rower i kask. Uważam, że nie ma sensu inwestować nie wiadomo ile pieniędzy w super wyposażenie, bez sprawdzenia, czy to rozwiązanie jest dla Ciebie. Za takie minimum uważam, oczywiście poza rowerem, kask. Miałem jak dotąd dwa wypadki na rowerze – kilka lat temu wywrotka bez kasku na ulicy. Skończyło się na miesiącu L4 i operacyjnym prostowaniu czaszki – nic wielkiego 😉 Drugi wypadek miałem, będąc w kasku, w lutym tego roku – potrąciło mnie auto, gdzieś przy 30 km/h. Na L4 byłem jeden dzień… to chyba mówi samo za siebie.

Kolejną rzeczą, w którą warto zainwestować w miarę przejechanych kilometrów, a o której mówią również przepisy, jest oświetlenie. Ja dodam – odpowiednie oświetlenie. O ile teraz nie jest to coś niezbędnego, bo dni są długie, tak w okresie jesienno – zimowym zarówno rano jak i po południu jeżdżę w zasadzie po ciemku. Dlatego nie warto oszczędzać na tym elemencie wyposażenia. Należy być dobrze widocznym zarówno dla samochodów jak i pieszych. Poza tym dobrze też jest samemu coś widzieć – ciężko się jeździ na ślepo 😉

Do tego nie zapomnij o obowiązkowym dzwonku rowerowym, który w tak zatłoczonym mieście jak Kraków przydaje się w zasadzie codziennie.

Dodatkowe wyposażenie na zmienne warunki pogodowe i dłuższe trasy

Na wypadek gorszej pogody, przede wszystkim deszczu, warto zaopatrzyć się w:

  1. dobre, duże błotniki. Ja mam wersję na zaczepy, którą można łatwo zdemontować, w lecie bardzo wygodna sprawa;
  2. nieprzemakalną, najlepiej jaskrawa kurtkę przeciwdeszczową oraz folię na plecak, ewentualnie nieco droższa wersja nieprzemakalnych sakw rowerowych;
  3. jeśli nie masz specjalnych butów rowerowych, to praktyczne są również ochraniacze na buty;

W chłodniejsze dni, zarówno w lecie jak i zimie przydadzą się:

  1. koszulka i kurtka termiczna;
  2. rękawiczki (najlepiej dwie pary jedne cieńsze, drugie grubsze);
  3. czapka i komin/kominiarka;
  4. plus w Krakowie obowiązkowa maska antysmogowa 😉

Ja w zestawie: koszulka termiczna, raczej cienka kurtka termiczna i kurtka przeciwdeszczowa jestem w stanie jeździć na rowerze przy (-10) – (-15) stopniach Celsjusza.

Z dodatkowych rzeczy, które kupiłem i bardzo sobie chwalę – lemondki oraz uchwyty na kierownicę. Mój rower, chociaż wygląda na szosowy, nie do końca nim jest. Brakuje mu klasycznej kierownicy szosowej – barana. Byłem przez to zmuszony cały czas utrzymywać mniej więcej podobną pozycję na rowerze, co skutkowało charakterystycznym cierpnięciem dłoni (przede wszystkim kciuka i palca wskazującego). Lemondka pozwala mi dać odpocząć dłoniom. Teraz nawet 2-3 godziny na rowerze nie powodują dużego dyskomfortu dłoni.

Podsumowując – zachęcam wszystkich do przesiadki na rower. W Krakowie i innych dużych miastach infrastruktura rowerowa jest na coraz lepszym poziomie, więc w o wiele więcej miejsc można dojechać ścieżkami rowerowymi. Poza tym rower często jest po prostu szybszy od samochodu stojącego w korku. Nieraz już wyprzedziłem moją żonę, jadącą autem z dziećmi z placu zabaw. O pozytywnym wpływie na zdrowie, nie wspominając. Zresztą świadczy o tym także ilość rowerzystów w każdym wieku na ścieżkach rowerowych 🙂

Nie obawiaj się zmiennych warunków atmosferycznych. Obecnie asortyment, jaki oferują sklepy sportowe jest tak różnorodny, że można dopasować i dostosować wszystko do swoich potrzeb i dzięki temu jeździć w prawie każdych warunkach. A jakie są Wasze opinie? Czy warto się męczyć na rowerze w drodze do pracy np. w śnieżycy? W jakie jeszcze elementy wyposażenia warto się zaopatrzyć?

—— all foto: Darek Senkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *