Minęło już trochę czasu, od kiedy zacząłem poprzedni trening, więc nadeszła pora na zmiany. Zbyt długie tkwienie w tym samym schemacie treningowym rozleniwia, zmniejsza postępy i zwyczajnie nudzi. A ponieważ zostało jeszcze trochę lata i może się przytrafić jakaś okazja do pokazania się bez koszulki, postanowiłem się jeszcze trochę „wyciąć”. A nic tak nie ułatwia pozbywania się tkanki tłuszczowej, jak trening ostry jak maczeta 😉 W kolejnej serii artykułów opiszę mój nowy plan redukcyjny – Maczeta by Training Man.

Tak więc głównym celem jest dalsza redukcja tłuszczu, przy czym jak zwykle nie będę trzymał restrykcyjnej diety, liczył kalorii i odmawiał sobie przyjemności. W dalszym ciągu, w przerwach pomiędzy ćwiczeniami, będę wykonywał cardio. Jest to najefektywniejszy dla mnie sposób zrzucania wagi. Nie mam czasu na codziennie 2h na rowerze, a dzięki temu cały trening zamykam w nieco ponad godzinę.

W obecnym planie przez dwa dni w tygodniu będę się koncentrował na klatce i tricepsie, kolejne dwa dni poświęcę na plecy i biceps, a jeden dzień na nogi. Ze względu na problemy z kolanem, na nogi przygotowałem nieco inny trening niż na pozostałem partie. Ponieważ przez następne 6 tygodni będę wykonywał te same ćwiczenia, aby zapobiec przyzwyczajeniu mięśni do wykonywania określonego schematu, co tydzień będę zmieniał liczbę powtórzeń.

Maczeta by Training Man – plan redukcyjny

1. Poniedziałek – klatka, triceps, brzuch.
2. Wtorek – plecy i biceps.
3. Środa – nogi i barki.
4. Czwartek – klatka, triceps, brzuch.
5. Piątek – plecy i biceps.

Zasady nowego planu są stosunkowo proste. Treningi w pierwszej połowie tygodnia opierają się na ruchach wielostawowych i mają na celu zwiększenie siły. Stąd niewielka ilość powtórzeń. Te z drugiej połowy tygodnia opierają się bardziej na uzupełniających ruchach izolowanych. Mają na celu lepsze wyrzeźbienie mięśni przy zachowaniu wysokiej intensywność treningu. Stąd liczba powtórzeń jest większa.

W przerwach pomiędzy każdą serią i każdym ćwiczeniem będę wykonywał około 1 minuty treningu cardio. Mogą się tutaj znaleźć dowolne ćwiczenia, w których pracuje całe ciało i które podnoszą tętno. Ja najczęściej korzystam z bieżni, orbitreka, skakanki lub przeskakuję przez stepa. Po tej minucie, w trakcie której dotleniam cały organizm i pozwalam chwilę odpocząć trenowanej partii ciała, bez dodatkowej przerwy wracam do ćwiczeń siłowych.

Szczegóły już wkrótce na blogu!

——–
foto: D. Senkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *